Jest taka scena w filmie "Jarhead". Wojskowy obóz, tablica i na niej żołnierze przyczepiają zdjęcia i listy od żon, dziewczyn, kochanek, które kiedy oni walczą o wolność i demokrację (czekają na rozkaz ataku na Irak), postanawiają powiedzieć im żegnaj. Ot, takie życie. Co ciekawe takie tablice to nie nowy pomysł. Czytam własnie o alianckich jeńcach w niemieckich obozach. Tam też pojawiały się takie "ściany", a teksty z niektórych listów stawały się częścią obozowego folkloru. Zresztą nie tylko z listów od niewiernych niewiast, ogólnie z przychodzącej z domu korespondencji. Mała próbka:
"Tak się cieszę ze cię zestrzelili, nim latanie stało się naprawdę niebezpieczne."
"Zrywam nasze zaręczyny, raczej wyjdę za bohatera roku 44, niż tchórza z 43." (bardzo taktowny tekst, facet musiał się nieźle po tym zdołować)
Jeniec wysłał list z podziękowaniem do kobiety w Anglii, która przysłała mu sweter. Otrzymał następującą odpowiedz: "Z przykrością dowiedziałam się że dostałeś mój sweter, zrobiłam go dla kogoś kto walczy". (w domyśle nie jest cholernym tchórzem, który się podał i siedzi sobie wygodnie w obozie)
"Nie myśl o szybkim powrocie do domu bo mieszkam z pewnym Amerykaninem i dobrze się bawimy. Wkrótce urodzę jego dziecko, ale wybacz mi jak wybaczyła mi matka. Ted przysyła ci papierosy." (Ted to zapewne ten Amerykanin ;))
O historii i innych sprawach, które snują się po głowie prowincjonalnego belfra...
poniedziałek, 30 maja 2011
piątek, 27 maja 2011
wtorek, 24 maja 2011
Torchwood. Children of Earth...
Trzeci sezon Torchwood, w zasadzie mini seria, pięć odcinków, każdy poświęcony wydarzeniom jednego dnia. Wszystko pod tytułem Children of Earth-Dzieci Ziemi. Ech, mam problem, bo nie wiem jak to opisać. Może najpierw bez emocji, na sucho. Ogląda się to dobrze, jest obce zagrożenie dla ziemi, są tajemnice przeszłości, konspiracje, rządowe sekrety, momentami jest jak w thrillerze politycznym. Są utarte szablony, ale które lubimy oglądać-bezwzględne służby specjalne, politycy dbający jedynie o własną skórę, kosztem ludzkiego życia. Jest świetny i przerażający pomysł obcych komunikujących się poprzez dzieci. Jest znakomita rola Petera Capaldi. Są też typowe dla Torchwood braki, zespół zachowuje się momentami idiotycznie (nie tylko zresztą oni), znów niby błyskotliwe pomysły przychodzą w ostatnim momencie. Ogląda się to jednak nieźle, wciąga, jest mocne...no właśnie...W pewnym momencie zacząłem odczuwać niesmak i poczucie że przeginają. że po prostu jestem emocjonalnie szantażowany. Nie chodzi że serial SF nie może być poważny, pełen uczuć i emocji (taki jest Doctor Who), ale tu zrobiono, jak dla mnie, krok za daleko. Postanowiłem sprawdzić czy tylko ja tak czuję. Na imdb,com poczytałem opinie widzów i parę osób czuło tak jak ja. Pozwolę jedną sobie przytoczyć.
Użytkownik sarastro7 pisze: "(...)Ekstremalna emocjonalna pornografia."
O co chodzi? SPOILER! O to czego chcą obcy, a chcą dzieci, których używają jako narkotyków. I politycy postanawiają dzieci dać, 10% populacji, oczywiście te z gorszych szkól , biedniejszych dzielnic. Dla pokazówy dzieci urzędnika który prowadzi negocjacje z obcymi. Zabije cała swoją rodzinę i siebie. A Jack by ratować dzieci zabije swojego wnuka. Jedna z opinii z imdb.com :"Plus martwy dzieciak! Oglądamy jak umiera w cierpieniu! Ogladamy jego matkę w łzach, krzycząca o pomoc z jego martwym ciałem w ramionach! Bawcie się, to rozrywkowa SF"
Widzimy żołnierzy pakujących dzieci do autobusów, wyciągających je przemocą z domów.
Twórcy przeprowadzają emocjonalny gwałt. Przynajmniej na mnie. Nie kupuję tego, nie przekonali mnie wcześniej obcym zagrożeniem. No tak zabili Ianto, wytruli parę osób, ale to wszystko wynikało z debilnych zachowań Torchwood! Brak pomysłów na akcję postanowiono zastąpić scenami rodem , no tak rodem z czasów Holocaustu. Nie wiem czy Pan Davies wie co to było "Wielka Szpera" w łódzkim gettcie. Nie wiem czy wie kim był Chaim Rumkowski. Nie wiem czy wie ze naprawdę oddawano na śmierć dzieci w złudnej nadziei na ocalenie innych. Ja wiem i nie potrafię oglądać piątego odcinka Dzieci ziemi spokojnie.Jak mówiłem czuje się emocjonalnie zgwałcony. Zapewne jestem przewrażliwiony, choć wiem ze wiele osób myśli podobnie, może takie odczucia mają tatusiowie. Może...
Pisałem kiedyś że zmiana głównego scenarzysty Doctora Who odstręcza mnie od nowych sezonów. Jednak po tym co Davies zaoferował mi w Children of Earth, zmieniłem zdanie. Mam nadzieję że czekające na mnie specjale Doctora mnie nie zawiodą.
Użytkownik sarastro7 pisze: "(...)Ekstremalna emocjonalna pornografia."
O co chodzi? SPOILER! O to czego chcą obcy, a chcą dzieci, których używają jako narkotyków. I politycy postanawiają dzieci dać, 10% populacji, oczywiście te z gorszych szkól , biedniejszych dzielnic. Dla pokazówy dzieci urzędnika który prowadzi negocjacje z obcymi. Zabije cała swoją rodzinę i siebie. A Jack by ratować dzieci zabije swojego wnuka. Jedna z opinii z imdb.com :"Plus martwy dzieciak! Oglądamy jak umiera w cierpieniu! Ogladamy jego matkę w łzach, krzycząca o pomoc z jego martwym ciałem w ramionach! Bawcie się, to rozrywkowa SF"
Widzimy żołnierzy pakujących dzieci do autobusów, wyciągających je przemocą z domów.
Twórcy przeprowadzają emocjonalny gwałt. Przynajmniej na mnie. Nie kupuję tego, nie przekonali mnie wcześniej obcym zagrożeniem. No tak zabili Ianto, wytruli parę osób, ale to wszystko wynikało z debilnych zachowań Torchwood! Brak pomysłów na akcję postanowiono zastąpić scenami rodem , no tak rodem z czasów Holocaustu. Nie wiem czy Pan Davies wie co to było "Wielka Szpera" w łódzkim gettcie. Nie wiem czy wie kim był Chaim Rumkowski. Nie wiem czy wie ze naprawdę oddawano na śmierć dzieci w złudnej nadziei na ocalenie innych. Ja wiem i nie potrafię oglądać piątego odcinka Dzieci ziemi spokojnie.Jak mówiłem czuje się emocjonalnie zgwałcony. Zapewne jestem przewrażliwiony, choć wiem ze wiele osób myśli podobnie, może takie odczucia mają tatusiowie. Może...
Pisałem kiedyś że zmiana głównego scenarzysty Doctora Who odstręcza mnie od nowych sezonów. Jednak po tym co Davies zaoferował mi w Children of Earth, zmieniłem zdanie. Mam nadzieję że czekające na mnie specjale Doctora mnie nie zawiodą.
poniedziałek, 23 maja 2011
Primeval 1-3...co ja o tym myślę.
Jak się kiedyś odgrażałem, po dwóch sezonach Torchwood, postanowiłem sobie zobaczyć Primeval. Ot, tak przed Children of Earth i dla porównania. Wszak Primeval to też opowieść o grupie specjalnej borykającej się z problemami czaso-przestrzennymi. Pomysł może nie jest świeży, trochę zalatuje Stargate (na początku trzeciej serii mamy zresztą podobny klimat, egipska "Klatka Słońca"), pojawiają się anomalie (zresztą fajne wizualnie, jak rozbite kawałki lustra) dziury w czasie przez które można się przedostać w przeszłość i przyszłość. Przez które coś może przyjść do nas... I w skrócie można by tak było o serialu powiedzieć-przez anomalie przełażą paskudztwa i dzielny zespół z nimi walczy. Dinozaury, mamuty, tygrysy szablo zębne biegają po Anglii.
Na szczęście twórcy nie poszli na łatwiznę i dodali ciekawe intrygi. Czy to z Helen, zaginioną żoną profesora Cuttera, szefa zespołu. Czy to z przepychankami między rządowymi agendami. Wszystko dosyć zgrabnie poskładane. Może napiszę co mi się nie podobało i co się podobało.
Zacznijmy od minusów.
-Czasem jest naiwnie, czasem jest dziwnie niekonsekwentnie (żołnierze osłaniający zespoł często znikają oddając pole do popisu bohaterom) i rożne takie nielogiczne drobnostki. Już nie mówiąc że wszyscy mają w nosie bakterie, wirusy, grzyby i inne tego typu wesołości, które mogły by przez anomalie przeleźć do nas lub odwrotnie.
- momentami drewniana gra niektórych aktorów-zwłaszcza Douglasa Henshalla (profesor Cutter) i Jamesa Murraya (Steven), jakoś tak jedna mina do każdej sceny im się zdarzała.
- typowe dla brytyjskich seriali- za mało odcinków w serii :)
I w sumie jak dla mnie większych grzechów brak. Czas na plusy:
- pierwsza scena-kobieta ucieka przed dinozaurem na opustoszałym parkingu supermarketu. Twórcy od razu wprowadzają nas w konwencję, wiemy czego się spodziewać, wiemy że będzie dziwnie i nie koniecznie zawsze poważnie. Ale prehistoryczna bestia jest straszna i groźna wiec będzie też dreszczyk emocji i niebezpieczeństwa. Te parę minut i jesteśmy właściwe nastawieni do całego serialu. Późniejsze poważniejsze motywy zgrabnie wchodzą w tok serii.
- jakość efektów specjalnych i pomysły na bestie- jak na serial efekty specjalne są znakomite, potwory wyglądają jak "żywe" i świetnie wchodzą w interakcje z otoczeniem. Twórcy nie ograniczają się do typowego zestawu raptor, mamut, tygrys i coś jak T-Rex. Sprowadzają na przykład ptaki dodo :)
Zresztą nie tylko z albumów wymarłych zwierząt czy paleontologicznych tablic pojawiają się zwierzęta. Także stwory nieistniejące (albo których szczątków nie wykopano ;)) i z przyszłości. Choć wygląd przyszłościowego drapieżnika podszedł mi średnio
.
-znakomite czarne charaktery! Na pierwszym miejscu oczywiście Helen Cutter, która wskoczyła na wysoką pozycję moich ulubionych filmowych wrednych suk ;)
Oliver Leek, archetypiczny niemal szary urzędnik i popychadło, który okazuje się być mistrzem intrygi i przysporzy wiele, wiele kłopotów. Wyśmienity w tej roli Karl Theobald.
I kolejna wredna niewiasta, Christine Johnson, takich urzędników kochamy nienawidzić.
- James Lester (Ben Miller) znakomita postać urzędnika, który nie tylko musi radzić sobie z anomaliami, ale z zespołem. Typowy przedstawiciel brytyjskiego korpusu służby cywilnej dodaje serii dużo humoru.
- hmmm teraz plusy, gdzie wystarczy obraz zamiast słów...Abby (Hannah Spearritt)
Claudia Brown/ Jeny Lewis (Lucy Brown)
Sarah Page (Laila Rouass)
- duży plus za odcinek z rycerzem
Podsumowując. Primeval sprawił mi więcej przyjemności niż Torchwood. Twórcy tego ostatniego nie do końca mnie przekonali do swojej konwencji, czasem chcą byc chyba nawet zbyt poważni i dorośli. Primeval nie sprawia mi tego typu kłopotów, owszem jest bardziej rozrywkowy, też wpada na mielizny scenariuszowe. Jednak bardziej strawnie się to ogląda. Jeśli ktoś zastanawiał by się nad kupnem DVD z Torchwood, albo Primeval, doradzam Primeval. Chyba lepiej wydane pieniądze.
Wyczytałem że twórca Torchwood i dawny główny scenarzysta Doctora Who, Russell T. Davies, powiedział że i owszem Primeval jest super, ale odrażające jest iż w głównej obsadzie są sami biali ! (przynajmniej dwa pierwsze sezony) Nie ma jak konstruktywna krytyka! Strzał poprawnością polityczną jest naprawdę super. Trochę mi się smutno zrobiło, bo przyjąć takie myślenie to Freema Agyeman rolę w Doktorze Who nie dostała za swój talent aktorski, lecz dlatego że Davies stosuje klucz rasowy w obsadzie po białej jak mleko Billie Piper musiała być murzynka. Skoro tak to dlaczego sam Doctor nie jest Hindusem, Jamajczykiem albo dajmy na to Maorysem (super by był Doctor Maorys!!) Heh, dowalił konkurencji.
W nocy skończyłem Torchwood Children of Earth. Wkrótce co ja o tym myślę.
![]() |
| Impossible Pictures |
Na szczęście twórcy nie poszli na łatwiznę i dodali ciekawe intrygi. Czy to z Helen, zaginioną żoną profesora Cuttera, szefa zespołu. Czy to z przepychankami między rządowymi agendami. Wszystko dosyć zgrabnie poskładane. Może napiszę co mi się nie podobało i co się podobało.
Zacznijmy od minusów.
-Czasem jest naiwnie, czasem jest dziwnie niekonsekwentnie (żołnierze osłaniający zespoł często znikają oddając pole do popisu bohaterom) i rożne takie nielogiczne drobnostki. Już nie mówiąc że wszyscy mają w nosie bakterie, wirusy, grzyby i inne tego typu wesołości, które mogły by przez anomalie przeleźć do nas lub odwrotnie.
- momentami drewniana gra niektórych aktorów-zwłaszcza Douglasa Henshalla (profesor Cutter) i Jamesa Murraya (Steven), jakoś tak jedna mina do każdej sceny im się zdarzała.
- typowe dla brytyjskich seriali- za mało odcinków w serii :)
I w sumie jak dla mnie większych grzechów brak. Czas na plusy:
- pierwsza scena-kobieta ucieka przed dinozaurem na opustoszałym parkingu supermarketu. Twórcy od razu wprowadzają nas w konwencję, wiemy czego się spodziewać, wiemy że będzie dziwnie i nie koniecznie zawsze poważnie. Ale prehistoryczna bestia jest straszna i groźna wiec będzie też dreszczyk emocji i niebezpieczeństwa. Te parę minut i jesteśmy właściwe nastawieni do całego serialu. Późniejsze poważniejsze motywy zgrabnie wchodzą w tok serii.
- jakość efektów specjalnych i pomysły na bestie- jak na serial efekty specjalne są znakomite, potwory wyglądają jak "żywe" i świetnie wchodzą w interakcje z otoczeniem. Twórcy nie ograniczają się do typowego zestawu raptor, mamut, tygrys i coś jak T-Rex. Sprowadzają na przykład ptaki dodo :)
![]() |
| Impossible Pictures |
Zresztą nie tylko z albumów wymarłych zwierząt czy paleontologicznych tablic pojawiają się zwierzęta. Także stwory nieistniejące (albo których szczątków nie wykopano ;)) i z przyszłości. Choć wygląd przyszłościowego drapieżnika podszedł mi średnio
.
-znakomite czarne charaktery! Na pierwszym miejscu oczywiście Helen Cutter, która wskoczyła na wysoką pozycję moich ulubionych filmowych wrednych suk ;)
![]() |
| Impossible Pictures |
Oliver Leek, archetypiczny niemal szary urzędnik i popychadło, który okazuje się być mistrzem intrygi i przysporzy wiele, wiele kłopotów. Wyśmienity w tej roli Karl Theobald.
![]() |
| Impossible Pictures |
I kolejna wredna niewiasta, Christine Johnson, takich urzędników kochamy nienawidzić.
![]() |
| Impossible Pictures |
- James Lester (Ben Miller) znakomita postać urzędnika, który nie tylko musi radzić sobie z anomaliami, ale z zespołem. Typowy przedstawiciel brytyjskiego korpusu służby cywilnej dodaje serii dużo humoru.
- hmmm teraz plusy, gdzie wystarczy obraz zamiast słów...Abby (Hannah Spearritt)
![]() |
| Impossible Pictures |
Claudia Brown/ Jeny Lewis (Lucy Brown)
![]() |
| Impossible Pictures |
Sarah Page (Laila Rouass)
![]() |
| Impossible Pictures |
- duży plus za odcinek z rycerzem
![]() |
| Impossible Pictures |
Podsumowując. Primeval sprawił mi więcej przyjemności niż Torchwood. Twórcy tego ostatniego nie do końca mnie przekonali do swojej konwencji, czasem chcą byc chyba nawet zbyt poważni i dorośli. Primeval nie sprawia mi tego typu kłopotów, owszem jest bardziej rozrywkowy, też wpada na mielizny scenariuszowe. Jednak bardziej strawnie się to ogląda. Jeśli ktoś zastanawiał by się nad kupnem DVD z Torchwood, albo Primeval, doradzam Primeval. Chyba lepiej wydane pieniądze.
Wyczytałem że twórca Torchwood i dawny główny scenarzysta Doctora Who, Russell T. Davies, powiedział że i owszem Primeval jest super, ale odrażające jest iż w głównej obsadzie są sami biali ! (przynajmniej dwa pierwsze sezony) Nie ma jak konstruktywna krytyka! Strzał poprawnością polityczną jest naprawdę super. Trochę mi się smutno zrobiło, bo przyjąć takie myślenie to Freema Agyeman rolę w Doktorze Who nie dostała za swój talent aktorski, lecz dlatego że Davies stosuje klucz rasowy w obsadzie po białej jak mleko Billie Piper musiała być murzynka. Skoro tak to dlaczego sam Doctor nie jest Hindusem, Jamajczykiem albo dajmy na to Maorysem (super by był Doctor Maorys!!) Heh, dowalił konkurencji.
W nocy skończyłem Torchwood Children of Earth. Wkrótce co ja o tym myślę.
sobota, 21 maja 2011
Wojna domowa w Katowicach- "wilcze" echa. cd.
O konferencji, chyba już ostatni raz ;) Na stronie 14. pułku z Luizjany przeczytać można obszerną i ciekawą relację z sesji, tak jak wyglądała oczyma rekonstruktorów :)
http://csaregiment.pl/pl/imprezy/2011/36-konferencja-qw-150-lecie-wojny-secesyjnejq-11-12-maj-katowice.html
A rekonstruktorzy oczyma innych wyglądali tak ;)
http://csaregiment.pl/pl/imprezy/2011/36-konferencja-qw-150-lecie-wojny-secesyjnejq-11-12-maj-katowice.html
A rekonstruktorzy oczyma innych wyglądali tak ;)
środa, 18 maja 2011
Wojna domowa w Katowicach- "wilcze" echa.
Nadal o secesyjnej konferencji. Na histmagu (który był patronem prasowym konferencji) pojawiła się relacja. Jako jedyny z prelegentów załapałem się na fotę, ciekawe czym sobie zasłużyłem ;). Autor relacji zrobiłem ze mnie reprezentanta Uniwersytetu Śląskiego. Wprawdzie już nic mnie nie łączy, po skreśleniu z listy studentów studiów doktoranckich, z moją Alma Mater- Uniwersytetem Opolskim, jednak innych barw klubowych nie przywdziewam ;). Przy moim nazwisku w programie konferencji było pusto, bo chyba by nie pasowało Gimnazjum nr.2 :) Relację, bardzo ciekawą, znaleźć można tutaj:
http://histmag.org/?id=5534
Przytuptała też jakaś lokalna telewizja. Na to trafiłem całkowicie przypadkiem. Dużo z pokazu rekonstruktorów i wypowiedzi profesora Dariusza Nawrota i pomysłodawcy konferencji Zbigniewa Mazuraka (ma być z czego dumny)
Z pomnikiem Longstreeta o którym wspomniał Pan Profesor to jest trochę śmieszna sprawa. Generał Longstreet, jeden z lepszych dowódców Konfederacji, jeden z zaufanych generała Lee, po wojnie podpadł swoim dawnym towarzyszą broni.W skrócie za co. Bo włączył się w proces rekonstrukcji, popierał Republikanów, a nawet na czele milicji stanowej (złożonej w znacznej mierze z czarnoskórych) tłumił (średnio skutecznie i odnosząc rany) protesty białych radykałów w Nowym Orleanie. Dawni koledzy nie szczędzili mu "miłych" słów, ot na przykład "że jest trędowatym lokalnej społeczności". Wyciągano przeciwko niemu też argumenty z czasów wojny, zwłaszcza jego decyzje i działania w czasie bitwy pod Gettysburgiem. Zrzucano na niego odpowiedzialność głównie za niepowodzenia działań drugiego dnia bitwy. Tak więc to środowiska konfederackie w pewien sposób wyrzuciły go poza nawias bohaterów "straconej sprawy".
W 1991 roku powstał General Longstreet Memorial Found, który postawił sobie za zadanie zebranie funduszy i postawienie generałowi pomnika na polach Gettysburga. W celu oczyszczenia jego pamięci z pomówień jego "tak zwanych towarzyszy". Jak pisze Gary Gallagher w "Causes Won, Lost & Forgotten. How Hoolywood and Popular Art Shape What We Know About Civil War." w zbieraniu funduszy pomogły dwie rzeczy -książka "Killing Angels" i jej ekranizacja "Gettysburg". W obu postać Longstreeta jest przedstawiona bardzo pozytywnie, jako tego którego rady, gdyby przyjęte przez Lee, mogły by zmienić przebieg batalii. Dodajmy że w filmie grał go popularny aktor Tom Berenger. Tak wiec pieniądze się znalazły w końcu i postawiono w 1998 pomnik. No może pomniczek. Wygląda on tak.
Trochę jak konik z karuzeli. Gallagher pisze jeszcze że w zasadzie rzeźba Longstreeta nie przypomina jego, tylko własnie aktora Toma Berengera.
Hmm, popatrzmy:
Tak prezentował się Longstreet w czasie wojny:
A tak Tom Berenger wcielający się w jego role w filmie:
No cóż, wnioski trzeba wyciągnąć samodzielnie. Najlepiej wybrać się do Gettysburga i zobaczyć samemu:) Jeśli ktoś był lub się wybiera niech opowie ;).
Żeby pozostać w klimatach Gettysburga, świetna piosenka Iced Earth "High Water Mark" i fragment filmu. Jest oczywiście Longstreet.
http://histmag.org/?id=5534
Przytuptała też jakaś lokalna telewizja. Na to trafiłem całkowicie przypadkiem. Dużo z pokazu rekonstruktorów i wypowiedzi profesora Dariusza Nawrota i pomysłodawcy konferencji Zbigniewa Mazuraka (ma być z czego dumny)
Z pomnikiem Longstreeta o którym wspomniał Pan Profesor to jest trochę śmieszna sprawa. Generał Longstreet, jeden z lepszych dowódców Konfederacji, jeden z zaufanych generała Lee, po wojnie podpadł swoim dawnym towarzyszą broni.W skrócie za co. Bo włączył się w proces rekonstrukcji, popierał Republikanów, a nawet na czele milicji stanowej (złożonej w znacznej mierze z czarnoskórych) tłumił (średnio skutecznie i odnosząc rany) protesty białych radykałów w Nowym Orleanie. Dawni koledzy nie szczędzili mu "miłych" słów, ot na przykład "że jest trędowatym lokalnej społeczności". Wyciągano przeciwko niemu też argumenty z czasów wojny, zwłaszcza jego decyzje i działania w czasie bitwy pod Gettysburgiem. Zrzucano na niego odpowiedzialność głównie za niepowodzenia działań drugiego dnia bitwy. Tak więc to środowiska konfederackie w pewien sposób wyrzuciły go poza nawias bohaterów "straconej sprawy".
W 1991 roku powstał General Longstreet Memorial Found, który postawił sobie za zadanie zebranie funduszy i postawienie generałowi pomnika na polach Gettysburga. W celu oczyszczenia jego pamięci z pomówień jego "tak zwanych towarzyszy". Jak pisze Gary Gallagher w "Causes Won, Lost & Forgotten. How Hoolywood and Popular Art Shape What We Know About Civil War." w zbieraniu funduszy pomogły dwie rzeczy -książka "Killing Angels" i jej ekranizacja "Gettysburg". W obu postać Longstreeta jest przedstawiona bardzo pozytywnie, jako tego którego rady, gdyby przyjęte przez Lee, mogły by zmienić przebieg batalii. Dodajmy że w filmie grał go popularny aktor Tom Berenger. Tak wiec pieniądze się znalazły w końcu i postawiono w 1998 pomnik. No może pomniczek. Wygląda on tak.
![]() |
| http://www.gettysburg.stonesentinels.com |
Hmm, popatrzmy:
![]() |
| http://www.mikelynaugh.com |
A tak Tom Berenger wcielający się w jego role w filmie:
No cóż, wnioski trzeba wyciągnąć samodzielnie. Najlepiej wybrać się do Gettysburga i zobaczyć samemu:) Jeśli ktoś był lub się wybiera niech opowie ;).
Żeby pozostać w klimatach Gettysburga, świetna piosenka Iced Earth "High Water Mark" i fragment filmu. Jest oczywiście Longstreet.
poniedziałek, 16 maja 2011
Subskrybuj:
Posty (Atom)



















