niedziela, 10 lutego 2013

Sosnowiec 1863-2013

"Ognia! Płomienie wystrzałów rozjaśniają noc. W tym upiornym świetle widzę walące się na ziemie sylwetki ludzi, po huku palby docierają  do mnie wrzaski rannych, jakieś modlitwy, przekleństwa po polsku. Przyciskam się do ściany dworca i przegryzam papier ładunku. Dwuszereg piechurów ubija już wyciorami ładunki w lufach. Podoficer pogania ich okrzykiem. Od strony buntowników gruchnęła salwa. Kule się w wnęce drzwi "Matko Boska Kazańska chroń mnie..." Pociski odrąbują tynk wokół godła Imperium. Na piechurach 9. Roty strzały Polaków nie robią wrażenia. Na rozkaz spokojnie mierzą ..."

No dobra za bardzo się wczuwam:) Wczoraj jednak miałem przyjemność brać udział w widowisku upamiętniającym zdobycie w 1863 roku przez powstańców styczniowych dworca w Sosnowcu. Wyglądając prawie jak carski policjant (miałem nawet kajdany:;)) stanąłem u boku znakomitej grupy ludzi tworzących 9. Kompanie 1863. 
Powstańcy powinni mieć z kim walczyć, więc ludzie związani z rekonstrukcją wojny secesyjnej stworzyli ten oddział piechoty. Włożyli w to niesamowicie dużo czasu, zaangażowania, badań, no i pieniędzy. Efekt, co zobaczyć można było w Sosnowcu, jest znakomity. 
Sama impreza, dzięki staraniu organizatorów, wypadła dobrze. Mieliśmy okazję zwiedzić sosnowiecką cerkiew.



Tak 9. Rota prezentowała się przed świątynią.


Dworzec obstawiony przez carskich :)


Chwilowe rozluźnienie dyscypliny ;)


Radosne nastroje przed bitwą. To jest rosyjska piechota, wiedzą że przegrają a uśmiech na twarzy ;) 


Tu linki do paru galerii. Przede wszystkim do forum 14. pułku z Luizjany, którego członkowie, jak 58. z Nowego Jorku (na nich spadł główny wysiłek wykonania mundurów i oporządzenia), tworzą 9. Rotę:
fotyfotyfoty i dla odmiany foty.






sobota, 9 lutego 2013

piątek, 1 lutego 2013

Pożoga na torach.

Kolejna opowieść z czasów Wielkiej Wojny, na którą natrafiłem pomiędzy wierszami jednej z moich ostatnich lektur.
22 maja 1915 roku w Quintinshill, w Szkocji doszło do katastrofy kolejowej. Ofiarami byli głównie żołnierze 1/7 batalionu (Siły Terytorialne) pułku Royal Scots. Podróż pociągiem była pierwszym etapem ich długiej drogi, która miała ich zaprowadzić na Półwysep Gallipoli. Los chciał inaczej. Przez zaniedbania i lekkomyślność kolejarzy pociąg wiozący 500. żołnierzy został skierowany na tor na którym stał skład osobowy. Doszło do kolizji, zmiażdżone wagony wypadły z toru i uderzył w nie pędzący na sąsiednim torze ekspres. Zdruzgotane składy stanęły w płomieniach. Przyczyną pożaru był wyciek gazu, służącego do oświetlenia starego typu, drewnianych wagonów transportu wojskowego. Jeden z ocalałych wspominał:
" Podniosłem się i wdrapałem na nasyp, by zobaczyć co mogę zrobić. Lokomotywy leżały jedna na drugiej, wagony poprzewracane, wszędzie pojawiał się ogień, a setki ludzi wciąż uwięzionych było w wrakowisku." 

wikimedia.org

Okoliczni mieszkańcy, ocaleli pasażerowie i żołnierze starali się ratować i pomagać poszkodowanym.


Bilans katastrofy okazał się porażający: w pociągu pasażerskim zginęło dwoje pasażerów, w ekspresie siedmiu, w transporcie wojskowym 226 żołnierzy i załoga pociągu poniosła śmierć. 246 było rannych. Na zbiórce, ocalałych z batalionu było jedynie 58. Z przeszło 500 jadących w pociągu.  

wikimedia.org
Litościwie uznano ich niezdolnymi do służby poza granicami. Zmierzali do piekła Gallipoli, a przeszli przez nie na rodzinnej ziemi. 
Polegli znaleźli spoczynek na edynburskim cmentarzu Rosebank. Na ich mogile wznosi się piękny celtycki krzyż, z szkockim lwem. 

http://www.forrestdale.pwp.blueyonder.co.uk/


piątek, 25 stycznia 2013

Mord i gwałt-ciąg dalszy.

Znów pora żeby przypatrzeć się jakiemuś dziełu malarskiemu z tytułowej kategorii. Dziś czasy Rewolucji Francuskiej i takie oto płótno:


Autorem jest Leon Maxim Faivre, a obraz przedstawia śmierć księżnej de Lamballe. Ta arystokratka należała do otoczenia królowej Marii Antoniny i po nieudanej ucieczce rodziny królewskiej z Paryża, przetrzymywana była w więzieniu La Force. 19 sierpnia 1792 roku została osądzona i uznano ja winną zdrady i udziału w knowaniach rodziny królewskiej. Księżna jednak przysięgła wierność nowym ideałom, Wolności i Równości. Po rozprawie wyprowadzono ją na zewnątrz, gdzie czekali już wolni i równi paryżanie...Co ją spotkało widać na załączonym obrazku.
Jest coś porażającego w tym płótnie. Nie do końca wiem co...Martwe i nagie ciało arystokratki leżące na bruku skupia uwagę obserwatora. Jest jasną plamą wśród szarych i przygaszonych kolorów. Otaczający je ludzie, gapie, oprawcy przyglądają się zwłokom. Ba, nawet wyraźnie komentują. Co ich tak zadziwia, pochłania w martwej księżnej? Bladość skóry nieznana ludziom pracy? Czy to że "błekitnokrwiści" krwawią jak pospólstwo, umierają jak pospólstwo? Być może przed chwilą te same osoby biły ją, zdzierały z niej ubranie, a teraz z patrzą zafascynowani. Najbardziej makabryczna myśl, jaka mi przyszła do głowy, to to że żałują że już umarła. Nie krzyczy, nie wyrywa się, koniec zabawy...zimny trup. Bo inni z tyłu jeszcze się bawią, w górę wznoszą się uzbrojone dłonie, a nam zabawka się popsuła....Brrrr, straszne człowiek ma pomysły. To jednak trzeba przyznać autorowi płótna, zafrapował mnie.
Faivre stworzył też parę naprawdę mocnych obrazów o życiu ludzi pierwotnych. Robią wrażenie, taki brutalny darwinizm: przetrwanie, instynkt samozachowawczy, selekcja naturalna. Tylko pierwotne instynkty. Liczy się tylko przeżycie. 




środa, 23 stycznia 2013

Zimowy obrazek.

Oj, ostatnio mam spore problemy z napisaniem czegokolwiek sensownego tutaj...Powodów jest wiele, ale zrzućmy wszystko na zimę:). Dziś więc tylko obrazek, zimowy oczywiście. Szykuje się jednak wpis z "malarskiej" serii mord i gwałt.


czwartek, 10 stycznia 2013

Wpis, którego nie ma.

Miał być depresyjny wpis, podyktowany świeżą lekturą trylogii "Igrzyska śmierci", obejrzeniem ekranizacji pierwszego jej tomu i godzinami spędzonymi w ponurym świecie gry "Dishonored". Depresyjny charakter,broń Boże, nie miał wynikać z poziomu wspomnianych dzieł. Przeciwnie cenię je bardzo wysoko. Miały być tylko typowe dla mnie marudzenia o historii, totalitaryzmie czy kondycji moralnej człowieka. Nie będzie ich jednak. Z dwóch powodów. Primo-za dużo marudzę i warto było by może napisać o czymś milszym i sympatyczniejszym. Nie wiem jeszcze jednak o czym. Secundo- co ja będę bawił się w moralizatora, skoro sam jestem paskudny. Dziś informacja o śmierci pewnego człowieka wywołała u mnie uśmieszek złośliwej satysfakcji.  Raczej nie usprawiedliwia mnie fakt, że ów człowiek skrzywdził niegdyś moją rodzinę. Nie będę więc uprawiać hipokryzji, skoro jestem podły i małostkowy. 
To teraz piosenka...


piątek, 4 stycznia 2013

Kolejny rok po zaćmieniu.

Minął drugi już rok do zaćmienia Słońca, które dało tytuł temu blogowi. Ciężko mi wspominać te minione miesiące...Nie było tego widać po prowadzonych tu zapisach, lecz był to czas piekielnie dla mnie ciężki.Dla mnie i dla mojej rodziny. Czas straty, która na zawsze zostawi pustą dziurę w sercu...