No dobra, po pierwsze bardzo dawno nic tu nie napisałem. Ani mądrego (co i tak rzadko) ani głupiego(co już prędzej się zdarzało). Główną przyczyną jest oczywiście Wielka Wojna, i próby pisania o niej na blogu Matka Stulecia (który ma też swoją stronę na FB, gdzie praktycznie co dzień pojawia się jakiś wpis). Po za tym oczywiście lenistwo;).
Spróbuję jednak co nieco nadrobić, poczynając od moich wrażeń po filmie "Jak wytresować smoka 2".
Pierwsza część w kinie mnie ominęła, zobaczyłem ją duuużo później w telewizji. Z niekłamanym zachwytem. Tak samo uwielbiamy (z córką) serial. Wspaniałe smoki, wyraziste postacie, humor i nienachalny dydaktyzm i jakaś taka prosta, acz życiowa, mądrość. W sumie nie odpowiada mi tylko polski tytuł-tresura zakłada podporządkowanie, wyższość jednej ze stron. Tutaj mamy do czynienia z zrozumieniem i przyjaźnią.
Druga cześć filmu ponownie zabiera nas na wyspę Berg, tym razem jednak 5 lat po wydarzeniach znany z pierwszej odsłony dziejów wikingów i smoków. 5 lat to sporo czas, Berg zmieniła się mocno, dojrzeli też bohaterowie. Czkawka to już prawie mężczyzna, z sypiącą się brodą (zarost pojawia się też na obliczach jego kumpli, ale tu z powodu zauroczenia Szpadką). W temacie brody pozostając to siwizna zdobi już zarost Stoika. Acha, Astrid wyrosła na piękną niewiastę. Smoki zaś są nieco większe i równie rozkoszne.
Nie zdradzając fabuły, to film o dorastaniu, zrozumieniu i przyjaźni, jak wspominałem wcześniej nie ma tu nachalnej dydaktyki. Jednak jak w życiu lekcja jest bolesna. Bo można coś odzyskać, ale trzeba liczyć się z tym że coś się straci. Kogoś, bardzo ważnego się straci.
Wspaniale prezentują się krajobrazy, nowe smoki (Alfy są potężne i straszliwe), sceny lotów i walk. Wiele ujęć budzi zachwyt.Jest sporo humoru, parę scen chwytających za serce, parę kiedy ukradkiem (bo sala pełna jest ludzi) ociera się łzę.
Piękny, mądry, wzruszający film. Polecam.




.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)